Witajcie

Pisze na to forum z ciekawosci, co myslicie o takiej sytuacji, dla mnie jest to troche grubymi nicmi szyte, ale moze niektorym z Was takze przytrafily sie takie sytuacje.

Staram sie o kredyt hipoteczny u doradcow z noble banku, jednym z bankow, do ktorego zlozylismy wniosek, byl wlasnie noble bank, kredyt mial byc w 40% refinansowany i warunkiem otrzymania kredytu jest:
1. cesja banku na 30% wartosci nieruchomosci, pieniadze beda sobie "pracowaly" w jednym z funduszy banku, az do momentu splaty kredytu... za XX lat
2. kaucja rownowarosci 6 rat, oprocentowany w wysokosci inflacji

co do kaucji rozumiem, to co mnie zastanawia, to doradca tego samego banku proponuje pewne rozwiazanie, ktore ma pomoc w przekonaniu analityka, ze warto dac mi kredyt, jak skorzystam z ich dodatkowej oferty "niedoodrzucenia" - czyli zamrozic w gotowce 30% wartosci nieruchomosci (ok 130K zl), ale z drugiej strony, nie po to staram sie o refinansowanie, zeby zamrozic pieniadze, w takiej sytuacji doradca podwojnie wygrywa, bo jest klient i na kredyt i na dodatkowe zlecenie z zamrozonej gotowki, zdaje sobie sprawe, ze takie pieniadze beda pracowaly, ale z drugiej strony czy to nie dziwna praktyka? Bede wdzieczny za Wasze opinie.